Hej wszystkim!
Witajcie w moim pierwszym poście na moim pierwszym blogu :)
Bloga chciałam założyć już od x czasu, ale nigdy nie byłam na tyle odważna by to zrobić. Jak widać przełamałam się i stwierdziłam, że nadszedł ten czas i że to zrobię , no i takim o to sposobem jestem i pisze pierwszego w życiu posta.
Na bloga miałam wiele pomysłów, na początku chciałam być tak zwaną 'szafiarką', potem chciałam pisać o życiu, o problemach swoich jak i całego świata, o zdrowiu, naturze, przyrodzie i wielu, wielu innych i przyznam się wam iż nie znalazłam jeszcze tematu który najbardziej mógłby was i mnie zainteresować, chciałabym także nie zajmować się tylko jedną kategorią,a poruszać tematy wielu. Ale jak to mówią "pożyjemy zobaczymy" i mam nadzieję,że jeszcze wpadnę na coś genialnego, ale tym zajmę się później. Teraz chciałabym powiedzieć o czym pisze dzisiaj a więc w dzisiejszym poście chciałabym po prostu opowiedzieć coś o sobie.Mam na imię Iza i mam lat 15. Pochodzę z Polski z województwa Podlaskiego,ale obecnie mieszkam za granicą, dokładnie w Anglii. Do Anglii przeprowadziłam się w sierpniu w 2013 roku i sądzę, że nie jestem tu jedyną osobą która miała podobny przypadek. Przeprowadzka do Anglii była fascynującym jakże i strasznym przeżyciem.
Jako 13 latka nie byłam świadoma jak wygląda Anglia, jak daleko jest,nie wiedziałam na ile tam jadę, po co i jak mam być szczera nie chciałam tego wiedzieć . Uważałam iż cały ten pomysł z jakaś Anglią to głupota, że przecież to niemożliwe abym wyjechała z mojego miasteczka, abym opuściła moich znajomych i rodzinę. Gdy mama zaczynała temat o przeprowadzce śmiałam się, wzruszałam ramionami i wychodziłam do drugiego pokoju. Robiłam tak dlatego, ponieważ nie dopuszczałam do siebie takiej myśli, nie chciałam się przeprowadzać i uważałam, że miejsce w którym mieszkałam jest przecież idealne i nie rozumiałam po co mielibyśmy je zmieniać- jednym słowem po prostu bałam się tego co będzie, jak moje życie będzie wyglądać, co z moimi przyjaciółmi przecież lepszych nigdzie nie znajdę, jak ja przeżyje to rozstanie. Mówiąc krótko wyolbrzymiałam cała sprawę i nie chciałam nikogo słuchać. Codziennie żyłam w przekonaniu,że to się nie stanie naprawdę, że jeszcze coś się do tego czasu zmieni, aż do lipca, w którym to moja mama- główna organizatorka całej przeprowadzki. Pojechała sama by obczaić sytuacje i załatwić potrzebne sprawy miedzy innymi dom,prace itd. Kiedy mama wyjechała coś się zmieniło, uświadomiłam sobie,że to już koniec, że nie mam już nic do gadania ,że to się po prostu stanie czy tego chcę czy nie. Oczywiście cały czas miałam nadzieje, że nie znajdzie tej pracy, że nie wynajmą jej domu czy coś w tym stylu.Ale przyjmując do świadomości fakt iż może jej się udać zaczęłam wykorzystywać czas w Polsce z moimi przyjaciółmi jak najlepiej jak tylko się da, a miałam na to tylko miesiąc. Kiedy nadszedł wreszcie sierpień kiedy byłam spakowana a w mieszkaniu stały jedynie kartony, wiedziałam,że to się nie odstanie,a moja nadzieja przepadła. Ale byłam spokojna i z racji tego iż był sierpień oszukiwałam samą siebie myśląc o tym iż jadę na 'długie wakacje'. Kiedy nadszedł dzień wyjazdu pożegnałam się z dalsza rodzina wsiadłam w samochód i razem z tata i rodzeństwem ruszyliśmy w 24 godzinna podróż. Gdy po tak długim czasie byliśmy w końcu na miejscu, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Anglię wydawała się ona dla mnie ona jak nie z tego świata , kiedy przypomnę sobie jak wyglądał park na przeciwko mojego domu a jak wygląda on teraz, i nie chodzi mi o wygląd chodzi o to jak on wyglądał w moich oczach i w czasie kiedy nie mogłam do końca ogarnąć ,gdzie ja jestem i po co. Tak czy siak uważam że przeprowadzka do Anglii była świetnym pomysłem i faktycznie zmieniła ona moje życie i wszystko przewróciło się do góry nogami,ale nie żałuję i cieszę się, żę mogłam przeżyć coś takiego, bo wiele mnie to nauczyło i pomogło uświadomić wiele rzeczy.
W dzisiejszej notce to byłoby na tyle uff trochę się napisałam i jestem ciekawa, czy ktoś w ogóle zechce to przeczytać. W następnym poście chciałabym opisać wam życie w Anglii z mojej perspektywy : szkołę, język , znajomych - przede wszystkim moje początki i jak dałam sobie radę. Jeżeli podoba wam się taki pomysł, albo chcielibyście coś innego proszę zostawcie swoją opinię w komentarzu poniżej.
Pozdrawiam was serdecznie buziaczki
Iza :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz